Skip to content

Czy zostanę zombie?

DZIAŁ: Artykuły z dreszczykiem

W ostatnich latach świat został zasypany książkami i filmami o nieumarłych ludziach, których zadziwiająco trudno jest się pozbyć. Ale czy świat zombie to tylko fikcja?

Czym jest zombie?

fot. goodreads.com

Zombie to określenie pochodzące z kultu voodoo, określające nieumarłą istotę pozbawioną własnej woli, powstałą poprzez reanimację zwłok.

W rzeczywistości trudno uznać, żeby możliwe było powstanie zombie w rozumieniu osoby, która umarła, ale jednak żyje. Jednak krążenie odpowiedniego wirusa czy występowanie toksyny, może spowodować zachowania jak najbardziej zbliżone do tego, co określamy mianem zombie.

Pasożyty

fot. rebrn.com

Pasożytów zdolnych do stworzenia armii zombie jest wiele, ale najciekawszym jest toxoplasmosa gondii. Ten pasożyt przejmuje kontrolę nad mózgiem szczurów tak, że zarażone gryzonie chcą… zostać zjedzone przez koty i specjalnie ich szukają. Okazuje się bowiem, że tylko w kotach te pasożyty mogą się rozmnażać.

Ale skoro to są tylko szczury, to nam nic nie grozi. Prawda? Tak trochę nie bardzo. Człowiek też może zarazić się toksoplazmozą. Dlatego kobiety w ciąży wykonują badania na te pasożyty. Szacuje się, że połowa populacji ludzkiej jest zarażona, nie zdając sobie z tego sprawy. Objawy przypominają zwykłe przeziębienie. Badania wykazały, że zarażenie pasożytem może wywoływać subtelne zmiany osobowości. Zarażeni byli bardziej podejrzliwi, zazdrośni i znieważający obowiązujące zasady, a także… mniej odrzucał ich zapach kociego moczu.

Wystarczy zatem, żeby pasożyt nieco się rozwinął i będzie w stanie przejąć kontrolę nad ludźmi. Wtedy koty naprawdę przejmą władzę nad światem.

Neurotoksyny

fot. newearth.media

Toksyny, takie jakie występują na przykład w rybach rozdymkowatych, są w stanie spowolnić funkcje organizmu tak, że można człowieka uznać za zmarłego. Żeby przywrócić go do życia, trzeba użyć określonych alkaloidów, dzięki którym człowiek będzie w stanie wykonywać podstawowe funkcje życiowe jak spanie czy jedzenie. Co więcej, samo przyłożenie takiej toksyny do skóry może spowodować otępienie.

Mieszkający na Haiti Clairvius Narcisse został w 1962 roku uznany za zmarłego. Mówi się, że podano mu tetrodotoksynę (czyli taką jak z ryby rozdymkowatej), która miała go wprowadzić w stan bliski śmierci, a następnie odtruto go czymś innym. Mężczyzna stracił pamięć i nie porozumiewał się z innymi, ale był w stanie wykonywać podstawowe czynności.

Wirusy

fot. jackflacco.com

Jonathan D. Dinman, profesor z Uniwersytetu w Maryland, uważa, że wirus zombie już istnieje i zabija w stu procentach – a jest nim wścieklizna. Zarażony osobnik zostaje zaprogramowany tak, że chce gryźć wszystkich, żeby roznieść wirusa. Każdego roku na wściekliznę umiera sześćdziesiąt tysięcy osób.

Na razie wścieklizna nie jest gotowa, żeby urządzić nam apokalipsę, ale jeśli by udało jej się zmodyfikować tak, że ludzie szukaliby kolejnych ofiar zamiast po prostu umierać?

Na szczęście wścieklizna nie jest wirusem, który atakuje błyskawicznie – zamieszkuje ciało od dziesięciu dni do roku, zanim pojawią się objawy zakażenia. Dlatego nikt nie zamieniłby się w zombie pięć minut po ukąszeniu, jak widzimy na licznych filmach.

Czy z tego będzie apokalipsa?

fot. savagezombie.deviantart.com

Wszystko zależy od tego, co ją miałoby zapoczątkować. Neurotoksyny użyte jako broń byłyby bardzo szkodliwe, ale nie zakaźne.

Nie wiadomo do końca, jak dokładnie zachowywalibyśmy się gdyby pasożyty byłyby zdolne do zmiany naszych zachowań. Jeśli stałyby się niebezpieczne tak, jak są dla szczurów, problem stałby się masowy i trudny do opanowania. W przypadku rozprzestrzeniającego się wirusa, zombie powstawałyby w każdym zakątku świata. Internetowy symulator Collapse, który powstał jako reklama gry komputerowej, pokazuje jak szybko infekcja rozprzestrzeniłaby się w danym miejscu. Oznaczając Warszawę jako punkt, w którym znajduje się pacjent zero, doprowadziłam do upadku świata w dwadzieścia pięć dni.

Opublikowano na: 38milionow.pl